Michał Grzybowski

Bartymeusz syn Tymeusza

Wielu nastawało na niego, żeby umilkł.” (Mk 10,48)

Tłumów echo do dzisiaj trwa. Przyjacielski ton zwodniczym jest i śmiertelnym jadem truje.

* * *

Nie tak głośno! Robisz za dużo szumu, za dużo hałasu. Nie można tak naruszać spokoju, nie każdy chce tego słuchać. A już szczególnie o Jezusie. Nie burz tego porządku, po prostu nie wypada. Wiara jest sprawą prywatną.

Zostań! Sądzisz, że Ci pomoże? Widzisz te tłumy wokół? Jak miałby Cię usłyszeć; jak miałbyś się tam dostać ślepcze? Jesteś żebrakiem, twoje miejsce jest tu gdzie jesteś, przy bramie. Zrobisz sobie jeszcze krzywdę. Jest zajęty, nie ma tam dla Ciebie miejsca, bądźmy poważni – jesteś po prostu brudny i nieważny, nie jesteś zbyt święty.

Daj sobie spokój! Nie przynoś wstydu temu miastu; dokąd idziesz? Niby dlaczego miałbyś teraz przejrzeć? Czy na pewno chcesz przeżyć gorzki smak rozczarowania kiedy przejdzie obok Ciebie obojętnie? Nie rób sobie nadziei, jesteś ślepy i taki pozostaniesz.

Nie walcz! Daj sobie spokój. Spójrz prawdzie w oczy, to się nie zmieni. Po co wciąż modlisz się w tych samych intencjach? Po co chodzisz do spowiedzi? I ciągle z tym samym? Zostaw te niewypełnione postanowienia, niespełnione prośby. Lepiej byś się z tym pogodził.

Nie przesadzaj! Nie rób aż tyle. Twoje pomysły nie są dobre. Ja rozumiem, pomodlić się raz lub dwa, ale po co aż tyle? Trzeba twardo stąpać po ziemi. Msza św. codziennie? To już chyba jakaś przesada, a kiedy będziesz się uczył, pracował, za co będziesz jadł? Do zakonu chcesz iść? Piwka nie wypijesz? Pewnie – nie upijać się, nie przesadzać to racja. Ale całkowita abstynencja czy to nie przesada? Czy to normalne? Co ty sobie myślisz w ogóle? Nie dość, że ślepy to jeszcze głupi i uparty! Dość tego. Zamilknij wreszcie, ucisz się! Nędzny ślepcze!

* * *

Lecz on jeszcze głośniej wołał: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”

Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: „Co chcesz, abym ci uczynił?”

Odpowiedział: „Panie, żebym przejrzał”.

Jezus mu odrzekł: „Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła”.

Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu. (Łk 18,35-43)

* * *

Dziękuję Ci Bartymeuszu, że nie zamilkłeś, nie ugiąłeś się, nie dałeś odebrać sobie nadziei, a głosy z tłumu były dla Ciebie jak płachta na byka. Oni poszli za Tobą, a nie Ty za nimi. Byłeś kimś. Wygrałeś życie, zwyciężyłeś tłumy, oddałeś chwałę Bogu, starcze – mocarzu, duchowy siłaczu.

Zdjęcie Against the wind | Chennai Marina Beach (CC BY 2.0) Vinoth Chandar

2 komentarze

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.