Być Księdzem…

Być Księdzem…

„Spójrz, daję ci dzisiaj władzę nad narodami i nad królestwami, byś wyrywał i obalał, byś niszczył i burzył, byś budował i sadził” (Jr 1, 10)

Jestem księdzem. Jakiś czas temu zostałem zaproszony przez moją znajomą na jej urodziny. Na imprezie nie było nikogo, kogo znałbym wcześniej. Poszedłem tam w stroju świeckim i goście nie wiedzieli, kim jestem. Tak łatwiej nawiązuje się kontakt – ludzie z jakiegoś powodu boją się księży i niechętnie wchodzą z nimi w rozmowy. Siedziałem w grupie osób i toczyliśmy dyskusję na temat, którego nie jestem teraz w stanie przywołać z pamięci, ale pamiętam, że pchnęło mnie to do opowiedzenia im pewnej historii (nie mojego autorstwa):

– Był sobie kurczak Marcel – zacząłem, po czym zawiesiłem głos. W pomieszczeniu zrobiła się cisza, na którą czekałem – Podobnie jak wszystkie inne kurczaki i kury, chodził on po podwórku i grzebał pazurkami w ziemi, aby wyszukiwać ziarenka i robaczki, którymi się żywił. Jednak pewnego dnia Marcel spojrzał w niebo i zobaczył na nim dziwny czarny punkcik, który przemieszczał się, zataczając wyraźne kręgi. Nie wiedząc, co to jest, nasz bohater udał się do starego mądrego koguta i zapytał. Ten zobaczywszy punkt, zaczął krzyczeć w panice „orzeł, orzeł!” i razem z resztą kur i kogutów rzucił się do panicznej ucieczki w stronę kurnika. Marcel oczywiście popędził ze wszystkimi, chociaż nie potrafił zrozumieć, o co w tym chodzi. Dopiero w bezpiecznym schronieniu, gdy strach powoli opadł, zaczął wypytywać się, co to jest ten orzeł.

– Orzeł – zaczął wyjaśniać stary kogut – to straszny i niebezpieczny ptak, który ma ogromne i ostre szpony, którymi może pochwycić ofiarę; wielkie i silne skrzydła, na których może szybować wysoko wśród chmur, oraz potężny dziób, którym może rozszarpać każdego na strzępy. Wszyscy mieszkańcy kurnika zadrżeli. A z nimi i Marcel. Chociaż on, oprócz strachu czuł coś jeszcze. Jakąś dziwną ciekawość – jak może wyglądać taki ptak.

Sytuacja z czarną plamką na niebie powtórzyła się kilkakrotnie. Marcel za każdym razem trwożnie uciekał z resztą stada. Jednak ciekawość nurtowała go coraz bardziej.

Aż pewnego dnia, gdy wszystkie kury i koguty uciekły w panice przed czyhającym z góry niebezpieczeństwem, Marcel postanowił zostać!

Przerażony do szpiku kości wpatrywał się w czarny punkt, który zataczając coraz ciaśniejsze kręgi, rósł z każdą sekundą. Nagle przestał krążyć i runął w dół na nieruchomą ofiarę! Serce Marcela zamarło na chwilę, a on znieruchomiał, nie mogąc ruszyć nawet piórkiem! I kiedy pikująca śmierć była już o ułamki sekund od niego, orzeł nagle rozłożył swoje olbrzymie skrzydła, wyhamował lot i zatrzymał się tuż obok przerażonego Marcela!

– A co ty tu robisz?! – Zapytał po dłuższej obserwacji orzeł.

– Ja… ja… ja jestem kurczakiem… – Wydukał nieśmiało Marcel – Więc chodzę tu sobie i szukam ziarenek i robaczków.

– Co?!? – Drapieżnik otworzył oczy ze zdumienia – Co za bzdury! Nie jesteś żadnym kurczakiem! Spójrz na siebie! Na swoje szpony; to nie są pazury do grzebania w ziemi, tylko narzędzia do porywania ofiar. Spójrz na twój potężny dziób, zdolny do kruszenia kości. Przyjrzyj się swoim skrzydłom, mającym cię unosić wysoko w górę. Nie jesteś żadnym kurczakiem, tylko orłem! Twoim przeznaczeniem nie jest grzebanie w ziemi, ale szybowanie wysoko tam, w chmurach! Dość już tego upodlenia! Otwieraj skrzydła i lecimy!

 

Kiedy skończyłem opowiadać, w pomieszczeniu panowała cisza. W końcu przerwała ją pewna dziewczyna i patrząc na mnie dziwnym wzrokiem zapytała:

– A czym ty właściwie się zajmujesz?

– Właśnie tym – odpowiedziałem.

– Znaczy… opowiadasz bajki?

– Nie – Uśmiechnąłem się zawadiacko – Uczę ludzi latać…

Zdjęcie: (modyfikowane/cropped) Parkour Egypt (CC BY-NC-SA 2.0) Nasser Nouri

komentarze 3

  1. Radek · 13 listopada 2015 Odpowiedz

    Ks. Blachnicki i jemu podobni ( w tym obecny Papież) uczą ludzi latać, ale większość księży wykorzystuje swoją władzę do zagarniania zastraszanych kurcżątek do kurnika. Dlatego ludzie unikają księży, bo nikt nie lubi moralizowania…

  2. Natalia Zubkowicz · 25 listopada 2015 Odpowiedz

    Dziękuję za to, że ta prosta opowieść znowu (po czterech latach 😉 ) wywołała ogromny uśmiech i otuchę w sercu <3 proszę księdza o modlitwę za mnie, bo rzuciłam studia, żeby iść za powołaniem i potrzebuję wsparcia… Pozdrawiam serdecznie :-*

  3. Ewa · 18 maja 2017 Odpowiedz

    ciekawy tekst … zachęca do szukania u siebie skrzydeł 🙂 no nie każdy jest orłem …ale nawet jak się jest zwykłym kurczakiem tez można wzlecieć na chwilkę 🙂 i jeszcze raz… i jeszcze raz… pewien gatunek skrzydlatych ryb może szybować w przestworach aż 200 !!! tak.. chcieć szukać i wykorzystywać skrzydła… kimkolwiek się jest….

Dodaj komentarz