Filmowe inspiracje: Lista Amelii

Filmowe inspiracje: Lista Amelii

„Cześć chłopcy, czy mieliście kiedyś sraczkę?” – przywitał swoich kolegów pewien siedmiolatek cierpiący na zespół Aspergera podczas pierwszego wspólnego posiłku. Ten sam, który nadal potrzebuje pomocy swojego wychowawcy przy podstawowych czynnościach w szkolnej toalecie. Moja siostra jest nauczycielką nauczania początkowego w szkole integracyjnej. Codzienność w takim miejscu jest bardzo barwna. Opowieści o perypetiach uczniów bywają zaskakujące, często wyjątkowo zabawne. Ale to, co mnie w nich urzeka najbardziej to fakt, że ich bohaterowie są w dobrych rękach, bo trafili na wychowawcę z prawdziwym powołaniem.

Kilkanaście lat temu świat oszalał na punkcie Amelii. Już w pierwszych minutach filmu Jean-Pierre Jeuneta poznajemy swoisty katalog małych przyjemności tytułowej bohaterki: zanurzanie dłoni w worku z ziarnem, rozbijanie łyżeczką karmelowej skorupki na creme brulee, puszczanie kaczek z kamieni na kanale św. Marcina… Postanowiłem pójść tropem uroczej mieszanki Montmartre’u i przygotować podobną listę. Z jedną różnicą. Owe „przyjemności” nie są wcale takie „małe”.

O pierwszej z nich wspomniałem już nieco w leadzie – prawdziwą radość sprawia mi obserwowanie ludzi, którzy swoją pracę wypełniają z prawdziwą pasją i zaangażowaniem. Kiedy widzę, że po prostu są na właściwym miejscu; podejmują codzienne obowiązki – choćby były nie wiem jak wyczerpujące – z uśmiechem na twarzy. Są wolni od frustracji, mimo żenująco niskich zarobków i innych ograniczeń. Co ciekawe, najczęściej mam okazję obserwować takich ludzi w zawodach, które wiążą się z wymagającymi kontaktami międzyludzkimi – w opiece nad niepełnosprawnymi, w hospicjach, które prowadzi Caritas Archidiecezji Warszawskiej, w szkołach.

Myślę, że nie ma nic skuteczniej przyciągającego do Kościoła niż mądrzy i piękni wierzący. To druga moja „przyjemność”. Spotykanie ludzi, którzy próbują żyć w zgodzie z Bogiem rozwijając jednocześnie swoje talenty, choćby dotyczyły one fizyki jądrowej, dyrygentury czy ogrodnictwa. To samo dotyczy, rzecz jasna, kapłanów. Cieszy mnie też, choćby brzmiało to nazbyt przyziemnie, gdy dbają o swój wygląd. Są zadbani, dobrze ubrani… Są żywym zaprzeczeniem krzywdzącego stereotypu, że Kościół jest ostatnim filarem polskiego ciemnogrodu, podupadającym schronieniem dla nieświadomego ludu miasteczek i wsi oraz wielkomiejskich nieudaczników.

Tak, to prawda, najbardziej ze wszystkiego zachwycają mnie ludzie. Zwłaszcza wtedy, gdy dostrzegam w nich dobro. Nic nie jest mnie w stanie lepiej nastroić na początku dnia niż obserwowanie przykładów bezinteresownej życzliwości, choćby w komunikacji miejskiej. Prawdziwie wzruszają mnie też uchwycone przez oko kamery nawet najbardziej proste, czułe gesty przyjaźni czy miłości bohaterów filmów dokumentalnych lub nawet popkulturowych programów telewizyjnych typu talent show. Momenty, które wiążą się zazwyczaj z intensywnymi emocjami, w których ludzie stają odarci z masek, mechanizmów obronnych i schematów działania i pozwalają sobie na więcej – na ujawnienie prawdziwych uczuć i nieskrępowane ich okazywanie.

Nie wiem czy Amelia byłaby ze mnie zadowolona. Chyba poszybowałem zbyt daleko od jej filmowej inspiracji. I – co ze zdziwieniem właśnie dostrzegłem – wyszło mi dość platońsko; Prawda (o swoim powołaniu i miejscu w świecie), Piękno (ludzi w Kościele) i Dobro. Choć przyznaję, że dziedzictwo mistrza z Aten (nie to, żebym znał je w pełni) zawsze było mi bliskie. Jego Idee zachwycają mnie w każdym wydaniu. A co zachwyca Ciebie?

komentarze 2

  1. 7lwt · 12 listopada 2014 Odpowiedz

    Zachwycają mnie kolory liści nasycone intensywnym światłem słonecznym, które niespodziewanie wygląda zza chmur w pochmurny dzień.

  2. Michał Grzybowski · 12 listopada 2014 Odpowiedz

    A mnie ostatnio zachwyciło wyraźnie posunięte w latach małżeństwo w autobusie – przez całą drogę trzymali się za ręce i żartowali.

Dodaj komentarz