Gotowość

Gotowość

„Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie”

(Łk 12, 35)

– O czym marzysz? – zapytała Róża. Odpowiedź Ingi była natychmiastowa – Chciałabym podróżować! Zobaczyć różne kraje, poznać mieszkających tam ludzi. Jeść ich jedzenie, mówić ich językiem. To byłoby naprawdę wspaniałe! – Inga rozmarzyła się. Widać było, że te pragnienia nurtują ją od dawna.

– W takim razie jedźmy jutro – zaproponowała spokojnie Róża.

– Jutro? – Usłyszała zdziwiony głos koleżanki.

– Jutro. – Róża była niewzruszona w swej pewności – Właśnie skończyliśmy rok szkolny. Przed nami dwa miesiące wakacji. Dziś się pakujemy w plecaki, a jutro łapiemy stopa gdziekolwiek i jedziemy. Gdzie tylko nas oczy poniosą – Uśmiechnęła się promieniście.

– Nie no… – Inga zrobiła niewyraźną minę – Tak nie można… Trzeba się przygotować i w ogóle…

Róża przerwała jej stanowczo – A ile czasu potrzebujesz na przygotowanie? Dzień? Dwa? Tydzień?

– Wiesz co, porozmawiajmy o tym za tydzień – usłyszała odpowiedź.

Smutne westchnienie wydobyło się z ust niedoszłej podróżniczki – Niech ci będzie. Porozmawiamy w najbliższy piątek.

Tydzień wakacji minął jak z bicza strzelił. To okropnie niesprawiedliwe, że za każdym razem, gdy ma się wolne czas pędzi z taką zawrotną prędkością.

– Gotowa do drogi? – przywitała koleżankę Róża.

– Do jakiej drogi? – wyraźnie zdziwiła się Inga.

– No do naszej wielkiej wyprawy w nieznane. Rozmawiałyśmy o niej zaraz po zakończeniu roku.

– Aaaa, tej. No tak. Myślałam, że ty tak tylko żartujesz – Inga próbowała zbyć temat machnięciem ręki.

– Ależ marzenia to bardzo poważna sprawa! – Oburzyła się Róża – Nie należy z nich żartować! To co, jedziemy?

– No tak… – zaczęła niepewnie marzycielka. Widać było, że koniecznie szuka jakichś argumentów – Ale dzisiaj nie mogę. Nie jestem gotowa. Cały czas myślałam, że żartujesz. Porozmawiajmy o tym w przyszłym tygodniu.

Jej przyjaciółka zwiesiła głowę z rezygnacją – No dobra, ale za tydzień już nie odpuszczamy. Szykuj się!

Jednak następny tydzień również okazał się dla Ingi nie odpowiedni do realizacji marzeń. Podobnie jak następny i jeszcze następny. Bo a to chłopak miał urodziny, a to świetny film wchodził do kin, a to bolała ją kostka lub pogoda była nie taka jak trzeba. Sierpień powoli dobiegał końca, a dziewczyny wciąż trwały na miejscu. W końcu Róża nie wytrzymała:

– Wiesz, co tydzień przychodzę do ciebie i proponuję ci realizację twoich marzeń, a ty co tydzień wynajdujesz nową wymówkę. Wciąż nie jesteś gotowa. Wydaje mi się, że podróżowanie wcale nie jest twoim pragnieniem. To pragnienie kogoś innego, które ty po prostu sobie przywłaszczyłaś. Gdyby podróże naprawdę były twoim marzeniem, to już pierwszego dnia po usłyszeniu mojej propozycji zerwałabyś się na nogi i krzyknęła „no to jedziemy!”

Zdjęcie (modyfikowane/cropped): Charlotte Walking (CC BY-NC-SA 2.0) Tom Kemp

1 Komentarz

  1. Radek · 7 października 2015 Odpowiedz

    „Każdy ma swoje tempo: maszeruje po swojemu i w tym mamy mu towarzyszyć. Moralny czy duchowy postęp osiągnięty pod naciskiem dokonywanym na niedojrzałości ludzi, to tylko pozorny sukces skazany na porażkę. (…) Cierpliwość to jedyna droga prawdziwego miłowania i prowadzenia ludzi do autentycznej relacji z Panem”. Franciszek

Dodaj komentarz