Kiedy znikam

Kiedy znikam

Jest w Twoim otoczeniu i nic nie wskazuje na to, że coś może być nie tak. Nagle znika. Nie odpowiada na wiadomości, odwołuje spotkania, porzuca obowiązki. Wydawać by się mogło, że z dnia na dzień zapomina czym jest dorosłość, odpowiedzialność.

Budzik wyrywa mnie z koszmaru. Jest ciemno, nie mam siły, jeszcze 5 minut.

10:05. Znów zaspałam. Znów nie zjem śniadania, nie poćwiczę rano, nie zdążę do pracy. Wszystko, co zaplanowałam sobie wczoraj – że zaczynam od nowa, że będzie inaczej – przekładam na jutro. Wstaję. W sumie przyzwyczaiłam się już do takiego trybu. Nie spieszę się i godzinę później wychodzę z domu. Nie patrzę w lustro, nie spotykam się wzrokiem z napotkanymi ludźmi. Szybciej, szybciej tam dotrzeć…  11:50 – jestem w pracy.

Nie mogę się skupić. Za chwilę zacznę pracować. Odkładam to w czasie jak najdalej.

Nie wiem co się dzieje. Już od pół roku trwa ten stan kompletnego braku motywacji, ciemności. Nie wiem, gdzie jest przyczyna, co zrobić, by wrócić do normalności. Pytanie „co się z tobą dzieje?” sprawia, że płaczę, więc nie odpowiadam na nie zbyt często. Gorzej, jeśli ktoś zada je na żywo. Jestem przemęczona, potrzebuję odpocząć. „Przygasłaś, nie ma w tobie tego, co nadawało ci kolorów”. Tak, wiem – jestem bezbarwna, męczy mnie to, co wcześniej dawało radość. Nie mam siły. Ludzie denerwują, nie rozumieją, powoli jakby przestawali pamiętać. Chyba złoszczą się na to, że zawalam, ciągle zawodzę. Grono bliskich się zmniejsza. Może to i dobrze.

17:00 – wytrzymałam. Nie zrobiłam zbyt wiele, jutro nadrobię. Zamykam komputer, wychodzę. Po pracy spotkanie. Nie mam dziś siły, chcę spać, być sama. Piszę wiadomość o złym samopoczuciu, przepraszam. Przecież nie kłamię, obiecuję, że się odezwę. Jest mi siebie żal. Co myślą o mnie ludzie w autobusie? Zostawił ją chłopak? Ktoś umarł? Jest mi wszystko jedno, byle tylko nie spotkać nikogo znajomego.

Jestem w domu. Włączam muzykę. Postanawiam, że jutro zrobię jakiś krok. Mały, bo przecież nie wszystko od razu – wstanę przy pierwszym budziku, znajdę czas na śniadanie, nie odwołam spotkania, spojrzę w lustro… Zasypiam.

Budzik wyrywa mnie z koszmaru. Jest ciemno, nie mam siły, jeszcze 5 minut…

Zdjęcie: Views (CC BY-NC-ND 2.0)  tamaralvarez

komentarze 4

  1. Marek · 10 marca 2017 Odpowiedz

    Gorzej jak nawet nie ma osoby która by zadała pytanie co się z tobą dzieje ):

  2. Radek · 11 marca 2017 Odpowiedz

    W takiej sytuacji nie wystarczy dobroduszność. Sprawa jest poważna i potrzebna jest profesjonalna pomoc:
    http://www.stopdepresji.pl/gdybliski

    • Marta Lasecka · 13 marca 2017 Odpowiedz

      Radku, oczywiście – osoby z depresją nie powinno zostawiać się bez profesjonalnej pomocy. O tym również miałam pisać, ale dziś dziękuję Ci za Twój komentarz, bo rzeczywiście – warto tę stronę udostępniać. Pozdrowienia!

Dodaj komentarz