Agnieszka Majcher

Lubię czy podoba mi się?

Pewnie niewielu rodzimych użytkowników języka polskiego zastanawiało się kiedyś nad bliskością znaczeniową tytułowych konstrukcji. Na lekcjach języka polskiego jako obcego to zagadnienie jest traktowane jako oddzielny materiał, realizowany często nawet przez 90 minut albo dłużej!

Chwila na analizę. Lubię zieloną herbatę, lubię pływać, lubię amerykańskie kino. Podoba mi się obraz, nowy film i fryzura koleżanki. Dla Polaków to różnica oczywista, ale cudzoziemcom przysparza często wiele problemów – bo jak oddać dwa polskie słowa, na przykład językiem angielskim, zgrabnie radzącym sobie z tą sytuacją jednym czasownikiem?

Na moich lekcjach często używam w tym kontekście przykładu Warszawy. To moje miasto – urodziłam się tu, chodziłam do szkoły, potem na uniwersytet; szukałam pasji, znajdowałam je, porzucałam i odnajdywałam; spędzałam długie godziny w autobusach, nawiązywałam relacje, wychowywałam się, dorastałam, zakochałam się i wyszłam za mąż. Mam tutaj rodzinę i przyjaciół, wciąż tu mieszkam i pracuję. Kawał życia.

Ale przy dużej liczbie ważnych wydarzeń, Warszawa mi się nie podoba. Nie podoba mi się jej szarość i smutek, przytłaczający masyw PKiN-u z jego dziwną historią, miejscami rozpadające się i zabłocone chodniki, nadmiar samochodów, zatłoczona komunikacja miejska z ludźmi, którzy się nie uśmiechają; notoryczny brak słońca, deszcz, kałuże; chaos architektoniczny, doniczki na placu Powstańców Warszawy, wszechobecny beton, plastikowe metro.

*  *  *

Po skończonej lekcji na ten temat, myśl o Warszawie do mnie wraca – czy rzeczywiście jest tak, że moje miasto, w którym miało miejsce tak wiele ważnych dla mnie momentów, serio mi się NIE PODOBA…?

Zdjęcie: Passing by (CC BY 2.0) Giuseppe Milo

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.