Miłosierdzie w roli głównej

Miłosierdzie w roli głównej

„Kościół żyje swoim autentycznym życiem, kiedy wyznaje i głosi miłosierdzie – najwspanialszy przymiot Stwórcy i Odkupiciela – i kiedy ludzi przybliża do Zbawicielowych zdrojów miłosierdzia, których jest depozytariuszem i szafarzem”.

JP II

Żyjemy w ciekawym momencie – Papież Franciszek ogłasza Bullę (Misericordiae vultus) na rok kolejny – nazywając go jubileuszowym. Głośno zapewne będzie jeszcze o tym, jakie przywileje z nim się wiążą. Ale ja nie o tym, bo to w zasadzie dopiero za rok. I przetłumaczą nam tę Bullę jeszcze nie raz mądrzejsi.

W okresie wielkanocnym, w którym zachwycamy się Zmartwychwstałym, wiele pada słów wokół miłości i miłosierdzia Boga. Odmieniamy je przez wszystkie przypadki próbując wyjaśnić te cechy czy przymioty Boga. Czasem mam wrażenie jakbyśmy próbowali na nowo opowiedzieć o Nim. Jakby to była zupełnie nowa wiadomość, że Bóg jest miłosierny. Tymczasem On w swojej miłości do nas jest niezmienny – czy to oznacza, że ludzkość dorasta do rozumienia miłosierdzia Boga? Może coś w tym jest…

Jednak Bulla Franciszka idzie daleko głębiej – już nie udowadnia nam, że ON-Bóg jest Miłosierny i co to znaczy dla nas. Stawia nam zadanie miłosierdzia.

Franciszek stając pośrodku Kościoła staje się heroldem. Nawołuje: „wracajcie!” do wszystkich tych, których już dawno skreśliliśmy lub tych, co sami postawili się poza nawiasem Kościoła. „Zdroje miłosierdzia popłyną z wnętrza Kościoła” – zdaje się wykrzykiwać do nas!

*

Moje doświadczenie jest takie. Najbardziej zrozumiałam wagę tego, że Bóg jest miłosierny wobec mnie – gdy podczas pewnej medytacji stanęłam ramię w ramię z Jezusem przed Sanhedrynem. Tłum krzyczał: „ukrzyżuj go”! Nie, nie czułam się Barabaszem … a jednak fakt, że w tym wyborze Bóg wybiera mnie zamiast własnego Syna dotknął mnie głęboko. Od tego momentu słowa: „ON, który nie oszczędził własnego Syna” znaczą dla mnie już coś innego.

*

Franciszek pisze tak: „W naszych parafiach, w naszych wspólnotach, w stowarzyszeniach, w ruchach, gdziekolwiek są chrześcijanie, każdy powinien tam odnaleźć oazę miłosierdzia (sic!)”. Oaza ma więc stać się miejscem nie tyle ewangelizacji, radości, bożego gwałtu ale miłosierdzia właśnie. Czyli ukochania ponad słabość, ponad odmienność czy nawet dziwaczność. Mówimy czasem w Oazie nie ma miejsca dla… (podstaw właściwe słowo). Błędnie! W oazie miłosierdzia musi znaleźć się miejsce na tych najbardziej wykluczonych. Czujesz inaczej – czytaj tę Bullę do skutku 🙂

Franciszek stawia nam zadanie kochania a nie jedynie głoszenia. Czyli kochać głosząc – głosić kochając – czy jakoś tak 😉 Niech każdy sobie przetłumaczy na swój język serca!

A jeśli Was zmotywowałam, to TUTAJ cały tekst Papieża Franciszka.

Zdjęcie (modyfikowane/cropped): Pope Francis met with media (CC BY-NC-SA 2.0) Catholic Church England and Wales

komentarze 2

  1. Kamil Karzyński · 18 maja 2015 Odpowiedz

    Biorę się czym prędzej do przeczytania bulli! Tyle dobrego czytania, dzięki 🙂

  2. Magda Szostakowska · 19 maja 2015 Odpowiedz

    Brawo!

Dodaj komentarz