Mniej mnie

Mniej mnie

„Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6, 3). Zawsze, ilekroć słyszę te słowa z listu do Koryntian, czuję się naprawdę dotknięty. Dziś zaczyna się czasu upragniony. Dzień zbawienia już jest. To nareszcie Wielki Post.

Od lat, wchodząc w Wielki Post, przypominam sobie dawno usłyszane słowa, że modlitwa kieruje moje oczy bezpośrednio na Boga, jałmużna na Boga obecnego w drugim człowieku, a post na Boga obecnego we mnie. Uczę się w ten sposób kochać Go bardziej. Bo chyba na tym polega Wielki Post?

Bardzo ciekawie o tym, czym jest, zaczynający się w Kościele czas, pisze ks. Węgrzyniak:

To nie jest Wielka Modlitwa, ani Wielkie Postanowienie. To jest Wielki Post. Nie mały. Wielki. I może to jest ten rok, żeby uwierzyć w moc postu i realnie pościć, bo są duchy które można wyrzucić „tylko modlitwą i postem” (Mk 9,29), Wielkim Postem.

Zgadzam się z tym w stu procentach. Nie chodzi przecież o to, żeby zrobić długą czeklistę, którą odhaczę w Wielkanoc, podziwiając moją skuteczność w wypełnianiu postanowień. Myślę, że powinienem raczej żyć teraz, czyli tym, co w tej chwili mnie spotyka i w tym wszystkim wypełniać przywołaną już wyżej wielkopostną triadę. A Pan ogłasza swoją zazdrosną miłość i to On jako pierwszy zabiega o mnie, dając mi jednocześnie szansę do szukania Jego obecności, wchodzenia na drogę dnia zbawienia. To prawdziwa nadzieja.

Pościć to umniejszać siebie, odkrywając cząstkę Boga, którą noszę w sobie. Obym dobrze wykorzystał ten upragniony czas i wyrył na swoim sercu maksymę „mniej mnie”.

Zdjęcie: Landscape BW (CC BY-NC 2.0) Ruzaqir Rachman

Dodaj komentarz