Mój Ukochany Powstańcu!

Nie znamy się. Ja nie do końca znam Ciebie, ani Ty nie znasz w ogóle mnie. Nawet żadnego z moich przodków nie znasz, bo nikt z nich nie walczył u Twego boku. Ale to nic. Chcę Ci po prostu podziękować i napisać, jak ważny jesteś dla mnie.

W zeszłym roku miałem okazję po raz pierwszy w swoim życiu uczestniczyć w obchodach wybuchu Powstania. Zazwyczaj w tym okresie byłem gdzieś na wakacjach, z dala od Warszawy. Nie zawsze pamiętałem – muszę to przyznać. Jednakże to, czego doświadczyłem 1 sierpnia ubiegłego roku, rzuciło mnie na kolana. Dosłownie. Kiedy zawyły syreny alarmowe o godzinie „W”, niczym lawina zwaliła się na mnie świadomość tamtych dni. Mogę powiedzieć zupełnie szczerze, że poczułem wtedy to wszystko, co było Twoją codziennością, mój drogi Powstańcu. Nigdy Cię nie widziałem, ale dane mi było poznać Twój płacz, Twój strach, Twój ból. Ale nie tylko to, ponieważ doświadczyłem także Twoich małych radości, słyszałem Twój serdeczny śmiech. Mogłem poczuć Twoją młodość – tę romantyczną duszę, która nakazała Ci stanąć do walki z przeciwnikiem o wiele silniejszym od Ciebie. Niczym Dawid stający przed Goliatem. Zachwyciłeś mnie. Zauroczyłeś mnie. Rozkochałeś mnie w sobie.

Tak właśnie czułem się przez 63 dni – jak nieszczęśliwie zakochany. Odczuwałem gorycz, niepokój, ból rozłąki… Tęsknotę za Twoją utraconą młodością. Za Twoją utraconą przyszłością. A wszystko to miało delikatny posmak słodyczy. Jak to jest po utracie kogoś bliskiego, kogoś kto odchodzi, ale wiemy, że idzie do Dobrego Ojca, gdzie „śmierci już odtąd nie będzie, ani żałoby, ni krzyku, ni trudu”.

Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym Ci ofiarować coś w zamian. Czuję przecież nieodpartą chęć oddania Ci kawałka siebie. Nie dlatego, że Ty wykupiłeś coś dla mnie, ale dlatego, że po prostu Cię kocham. I wiedz, mój drogi, że mam świadomość pustki tych moich słów. Są tak nieznośnie puste! Bez pokrycia. Bo co mogę Ci dać?! Pamięć… Tylko tyle. Więcej nic. Jest mi z tym źle. Chciałbym Cię poznać – może to pomogłoby mi wyjść Tobie na przeciw z tym, co sprawiłoby Ci radość.

Wiedz jeszcze jedno. Jesteś moim Bohaterem. Inspirujesz mnie. Podziwiam Cię. Chciałbym być takim, jakim Ty byłeś. Odważnym, ofiarnym, trochę szalonym… Chciałbym kochać, jak Ty kochałeś. Dlatego obiecuję Ci! Obiecuję, że będę się starać. Będę walczyć. Być może nie przyjdzie mi przelewać swojej krwi za Ojczyznę, ale chcę oddawać Jej siebie. Chcę ofiarowywać Jej swoją pracę, swoje starania. Chcę wychowywać Jej dzieci i młodzież, aby i one Ją kochały, aby i one chciały oddawać za Nią życie. Mam nadzieję, że ludzie, którzy będą na mnie patrzeć – z zachwytem – powiedzą: „patrzcie, on jest Polakiem, zobaczcie jak ukochał swoją Ojczyznę!”. Wtedy będzie to hołd złożony Tobie, mój Ukochany Powstańcu. Bo Tobie będę to zawdzięczać. Twojej nauce.

Dziękuję Ci.

Kocham Cię.

Jan

Dodaj komentarz