Artur Przybyszewski

Najkrótsze

Po wrześniowych testach serwisu, użytkowników Twittera czekała mała rewolucja. Dotychczasowy limit 140 znaków został zastąpiony nowym. Od niedawna każdy użytkownik ma do dyspozycji 280 znaków. Czy dwa razy więcej treści, to więcej przekazu? Czas pokaże. W świecie skondensowania informacji, w którym jej przepływ i szybkość dostępu jest już prawie walutą, twittowanie stało się narzędziem do osiągania celów i kreowania rzeczywistości. Prosty przykład? Jeszcze niedawno newsem było to, co powiedziano w Wiadomościach na TVP nadawanych o 19:30 (w naprawdę wyjątkowych sytuacjach przerywało się nadawanie programu). Dzisiaj post opublikowany 5 minut temu z centrum wydarzeń może być już nieaktualny. Umieszczanie wpisów z Twittera stało się czymś normalnym w mediach, tak jak cytowanie artykułów z prasy. Jedna informacja za szybko potrafi wpłynąć na wartość spółki, sukces produktu czy powodzenia transferu piłkarza. Magiczna moc słowa jest niezwykła, prawda?

Niby nikogo nie powinno dziwić, że zmierzamy do pełnej skrótowości w naszym życiu. Wszak od początku istnienia kultury masowej, a potem mediów społecznościowych ciągle rozwijamy zasadę „jak najwięcej w jak najmniej” – odnosząc to do Twittera mnóstwo treści w dwóch zdaniach.

Prawdziwy specjalista od tego, by powiedzieć niewiele, a zarazem bardzo dużo, żył jednak dawno temu gdzieś w Galilei. Jezus Chrystus zawsze trafiał w punkt i nie potrzebował do tego zbyt wielu słów. Nie zajmował się też bawieniem prawdą. Mówił, co myślał. A że myślał najlepiej, Jego słowa są najbardziej poczytnymi na świecie.

Na bazie Jego najkrótszych zdań ludzie nawracali się, zmieniali swoje życia, myśleli o nich latami, badali je pod każdym kątem. Chcę Wam pokazać, że na krzyżu Jezus powiedział 7 zdań, które mimo swojej krótkości mają niesamowitą treść.

  1. Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. (Łk 23, 34) – 45 znaków
  2. Zaprawdę, powiadam ci, jeszcze dziś będziesz ze mną w raju. (Łk 23, 43); – 59 znaków.
  3. Niewiasto, oto twój syn; oto twoja matka. (J 19, 26-27); – 41 znaków.
  4. Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? (Mt 27, 46 oraz Mk 15, 34); – 40 znaków.
  5. Pragnę. (J 19, 28); – 7 znaków.
  6. Wykonało się. (J 19, 30); – 13 znaków.
  7. Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego. (Łk 23, 46). – 40 znaków.

Żadne z nich nawet nie przekracza starego limitu znaków, jaki mieliśmy do wykorzystania na Twitterze. Każde znaczy więcej niż wszystko, co zostało na tym portalu napisane.

Mam kilka takich zdań Jezusa w głowie, które dźwięczą z mocą od wielu lat. Parę lat temu spowiadałem się w czasie Dni Otwartych seminarium pewnego zakonu w Lublinie. Spowiednik otworzył przy mnie Pismo św. i kazał czytać. Mt 8, 23 – 27. Fragment o uciszeniu burzy. Pada tam takie pytanie „Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?” (39 znaków). Staje ono przed moimi oczami praktycznie codziennie od tego momentu. Stawia do pionu. Trochę tu już o tym pisałem.

Zapewne każdy z nas ma takie krótkie zdania, które wracają w najmniej odpowiednim momencie, jak dobre wspomnienia w krótkich momentach zwątpienia. Wcale nie są długie, ale swoją mocą powodują, że można z nimi iść przez życie latami. Moc słowa jest niezwykła.

Zdjęcie: type box (CC BY-NC-ND 2.0) John Cooper

1 komentarz

  1. Nie mam takiego jednego zdania z Biblii, które by mnie inspirowało. Te, które miałem, służyły raczej do oceniania innych jak rzucane ostre kamienie. Mam za to jedno słowo – klucz do całej Biblii: ABBA – TATUSIU! Każdego dnia, we wszystkich kontaktach to słowo mnie przenika i oddziałuje na relacje. Dziękuję Bogu (ABBA – 4 znaki!), że chce się mną posługiwać…

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.