Nieść Światło

Nieść Światło

„Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, którzy jest w niebie.” (Mt 5, 16)

 – Czemu jesteś taki smutny? – spytał dziadek. Szymon siedział wpatrzony w ogień tańczący w kominku. Minę miał rzeczywiście nie tęgą. Przez chwilę milczał, wyraźnie tocząc ze sobą jakąś wewnętrzną walkę.

– Nie chcę już chodzić do szkoły – powiedział w końcu chłopiec a głos mu drżał.

– Dlaczegóż to? – Dziadek uniósł lekko lewą brew, ale jego głos cały czas wyrażał spokój. Znowu zapanowała dłuższa chwila ciszy, kiedy mały buntownik zbierał się w sobie. Nie było mu łatwo mówić. Widać było od razu, że sytuacja jest dla niego trudna. Dziadek rozpoznał to od razu, dlatego nie poganiał chłopca. Wreszcie padła odpowiedź – Oni mnie tam nienawidzą! Wciąż mi dokuczają, robią głupie żarty. Nie mam nawet z kim porozmawiać. To straszne miejsce! – Chłopiec ledwo pohamował cisnące mu się do oczu łzy.

– Czy tylko tobie dokuczają? – Zapytał spokojnie dziadek.

– Nie – Szymon pokręcił głową – Każdemu, kto się nawinie. Lubią to robić. I to mam wrażenie wszyscy. Oczywiście, pod warunkiem, że akurat im nie dokuczają. Nie chcę tam wracać! – Twarz Szymka wyrażała zdecydowanie – Nigdy!

Starzec zamyślił się. Ogień tańczył wesoło, dając przyjemne ciepło i światło, które wypełniało całe pomieszczenie. Było ono szczególnie przyjemne w zestawieniu z mrokiem, widocznym przez okna izby. Po chwili wstał powoli, zdjął z kominka jedną świecę i zapaliwszy ją kawałkiem drewna z kominka, podał chłopcu. Ten przyjął ją lekko zdziwiony. Przez chwilę trwali znów w bezruchu. Płonąca świeca wydawała się taka nikła i niepotrzebna w zestawianiu z tańczącymi płomieniami paleniska. Aż nawet chłopiec zapytał – Dziadku, po co mi ta świeca? Przecież jest jasno.

Dziadek kiwną głową na zgodę – Chcę, abyś poszedł do komórki po drewno.

Chłopiec zadrżał lekko – Ale dziadku, tam jest ciemno – Wizja panującego na zewnątrz mroku zawsze budziła w chłopcu duży dyskomfort. Lepiej było siedzieć w chacie, przy tańczącym płomieniu, jasnym i ciepłym.

– Właśnie dlatego dostałeś światło – odparł spokojnie dziadek. Szymon spojrzał na nikły płomień świecy – Ale czy to wystarczy? – zapytał z powątpiewaniem – jest taka malutka.

– Taka wydaje się tutaj, przy ogniu – odpowiedział dziadek – Ale na zewnątrz spełni swoje zadanie. Jak sam zauważyłeś, palenie świecy tu, w izbie nie ma sensu; w końcu mamy  ten jasny kominek – wskazał niedbale ręką w stronę ognia – Świeca potrzebna jest na zewnątrz – tam, gdzie panują ciemności – Umilkł na chwilę, aby do chłopca dotarł sens wypowiedzianych słów – Podobnie jest i z tobą Szymonie. W twojej szkole masz być takim światłem. Być może jedynym, jakie tam jest. Jeśli ciebie zabraknie, nie będzie tam już nikogo, kto rozjaśni to miejsce i wszyscy ci biedni ludzie, być może do końca życia trwać będą w ciemności.

Zdjęcie (modyfikowane/cropped) Playing with Matches (CC BY-NC-SA 2.0) Dennis Wilkinson

komentarze 2

  1. Radek · 25 września 2015 Odpowiedz

    „Drodzy przyjaciele, Chrystusa interesuje nie tyle to, ile razy w życiu chwiejemy się i upadamy, ile raczej jak często z Jego pomocą powstajemy. Nie wymaga niezwykłych działań, ale chce, aby jaśniało w was Jego światło. Nie wzywa was, bo jesteście dobrzy i doskonali, ale dlatego, że to On jest dobry i chce, byście stali się Jego przyjaciółmi. Tak, wy jesteście światłem świata, gdyż Jezus jest waszym światłem. Jesteście chrześcijanami nie dlatego, że dokonujecie rzeczy szczególnych i niezwykłych, ale dlatego, że On — Chrystus — jest waszym, naszym życiem. Wy jesteście święci, my jesteśmy święci, jeśli pozwalamy Jego łasce działać w nas.” BXVI

  2. ups · 6 października 2015 Odpowiedz

    dobrze mieć mądrego dziadka…

Dodaj komentarz