Noc

Noc

Zazwyczaj staram się tak rozłożyć w czasie moje przygotowania do świąt Bożego Narodzenia, żeby w ostatnim momencie nie spieszyć się.  W tym roku jednak niezupełnie mi się to udało: ostatni, przedświąteczny dzień w pracy, sprzątanie i gotowanie oraz spotkania z tymi, którzy wyjeżdżają z Warszawy w rodzinne strony szczelnie wypełniły mi czas. Całości dopełniły adwentowa senność pororatnia i całodzienne krzątanie się przy przygotowaniach do kolacji wigilijnej. To wszystko sprawiło, że 24 grudnia o 23:00, lekko wzdychając, zadałam sobie prozaiczne pytanie: dlaczego pasterka jest w środku nocy?!

Oczywiście odpowiedź na to pytanie jest jasna dla nas wszystkich, ale ja chciałabym się dziś podzielić z Wami moją refleksją numer jeden tych Świąt: Kościół katolicki zakłóca naturalny rytm życia człowieka i przerywa noc – po to, aby pokazać nam coś totalnie wyjątkowego. Tej nocy ogłasza, że narodził się Bóg!  Człowiek, po miłym wieczorze w gronie rodziny i pochłonięciu stosu pierogów, na pewno z entuzjazmem myśli o nocnym odpoczynku. Ale nie – gdy zbliża się północ, my, wciąż odświętnie ubrani, zakładamy kurtki i czapki i ruszamy do kościoła. Tam spotykamy mnóstwo ludzi i w tym gronie spędzamy półtorej nocnej godziny. Słuchamy kazania, śpiewamy kolędy, modlimy się – robimy to, co mogło by się wydawać, moglibyśmy robić równie dobrze o porze bardziej korzystnej dla naszego organizmu.

Kościół pokazuje nam, że aby zobaczyć to, co wielkie i piękne, to, co boskie i to, co niesamowite, trzeba włożyć trochę energii. Zamiast pójść wygodnie spać, trzeba wstać i wyjść z domu. Zobaczcie, większość katolickich świąt obchodzimy po zmierzchu: liturgie Triduum Paschalnego ze swoim punktem kulminacyjnym w Wigilię Paschalną (kiedy to często spędzamy czas w świątyni do późnych godzin nocnych, po to, aby wczesnym rankiem tam wrócić i uczestniczyć w radosnej procesji rezurekcyjnej!), wigilia Zesłania Ducha Świętego, różne czuwania. Pan Bóg zaprasza nas do tego, żeby być przy Nim we wcale nie najbardziej oczywistych momentach dnia.

Ja na tegorocznej pasterce miałam poczucie, że biorę udział w czymś naprawdę wielkim! Mimo tego, że to była zwykła, parafialna pasterka z pstrokatymi choinkami, a mi trochę chciało się spać. Pan Bóg przychodzi niespodziewanie i niekonwencjonalnie. Ludzka słabość nie jest dla Niego przeszkodą.

Naród kroczący w ciemnościach właśnie otrzymuje światłość wielką i nad mieszkańcami kraju mroków rozbłyska światło.

Pan Bóg przerywa noc.

 

P.S. Jako światli katolicy na pewno wiemy, że noc niesie za sobą całą masę kolejnych symboli – podzielcie się swoimi pomysłami Pod Tamaryszkiem!

Zdjęcie: South China Sea, Hong Kong, 2014 (CC BY-NC 2.0) Joe Chen

Dodaj komentarz