Agnieszka Majcher

Po co pustynia?

Wielki Post już w pełni, nasze plany i postanowienia powinny być w fazie zaawansowanej realizacji. Jak tam się żyje bez fejsbuka i youtube’a? Bez słodyczy? Bez seriali?

Myślę, że mimo trudności, powstrzymywania nawyków i przyzwyczajeń, okrywanie ciszy i przestrzeni jest ewidentne. W autobusie nic nie brzęczy w uchu, w metrze nagle nie ma co zrobić z rękami… pozostaje patrzeć przez okno? Albo na innych ludzi? Okazuje się, że tyle myśli w głowie, tyle rzeczy do przemyślenia, przeanalizowania, celebrowania. Nagle widać ludzi dookoła – ich twarze, ubranie, nastrój. Podniesienie do góry głowy – i oto jest, nowy budynek na ulicy, którą mijam codziennie, zazielenione drzewo, odnowiona kamienica.

Kościół proponuje postanowienia wielkopostne jako formę pracy, żeby stworzyć przestrzeń. Kiedy już ją przygotowana i oczyszczona, okazuje się, że zostaje tam tylko człowiek. Sam.

Następny krok – zaproszenie tam Jego. Wielki Post nie jest po to, żebyśmy nauczyli się żyć bez urządzeń elektronicznych albo dobrego jedzenia. Jest po to, żebyśmy umieli odsunąć od siebie to, co może być dobre, ale co zabiera czas – po to, żeby ten czas przeznaczyć na spotkanie z Nim. Człowiek tworzy w sobie pustynię. Ale po co ma być na tej pustyni sam? Pustynia to świetne warunki, żeby spotkać się z Najważniejszym. Żeby móc usiąść, nie spieszyć się, nie myśleć o tym, co w tej chwili niepotrzebne i SPOTKAĆ SIĘ. To jest sens Wielkiego Postu.

Jeśli jeszcze nie doszło do tego spotkania, to już najwyższy czas.

Zdjęcie: Bartek Pulcyn

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.