Przymierzone

Przymierzone

Od czasu do czasu trzeba kupić nowe ubranie lub buty. Niestety, każdy z nas czasem musi wydać trochę pieniędzy i nabyć koszulę, sukienkę, pantofle lub trampki. Techniki robienia zakupów są różne: jedni kupują w ulubionych sklepach, inni tam, gdzie akurat są przeceny, jeszcze inni przez internet. Jedna grupa ludzi woli droższe, ale lepsze jakościowo rzeczy, które posłużą kilka sezonów, a druga woli co roku wydawać mniej, ale za to zgodne z obowiązującymi trendami. Jednak mało kto kupuje coś bez przymiarki, nawet „internetowcy”. Ale nie o tym – rzecz o #przymierzu.

Tak się składa, że niedawno mieliśmy w Ruchu coś w rodzaju przymiarki, a w zasadzie przymierza. Pewien kapłan, którego cenię, a który swego czasu dosyć często odprawiał Msze święte na Szkole Animatora, zwykł rozpoczynać homilię od wyrazów zadziwienia, „jak to wspaniale Pan Bóg połączył temat Szkoły Animatora ze Słowem Bożym przewidzianym na ten dzień dla całego Kościoła” (przy okazji – pozdrawiam!). Ja w tej chwili czuję to samo. Akcja #przymierze i słowo przymiarka, choć mają zupełnie różne znaczenia, to jednak w pewien niesamowity sposób bardzo do siebie pasują. W sensie lingwistycznym oddaję pole językoznawcom, a sam chciałby spojrzeć na inny aspekt tego połączenia.

Przygoda z Ruchem Światło-Życie dla każdego jest zupełnie inna – można być w nim rok, trzy, dziesięć, dwadzieścia, a niektórzy nawet pięćdziesiąt lat. W różny sposób poznajemy specyfikę Ruchu, inaczej doświadczamy charyzmatu Światło-Życie. Gdzieniegdzie mówi się, że naprawdę do oazy wchodzi się dopiero jako animator, czyli po minimum 2-3 latach formacji. I ten czas jest niezwykle potrzebny, żeby zobaczyć, z czym ma się do czynienia i na koniec podjąć – może nie dosłownie, lub nie do końca świadomie – decyzję o swoich dalszych losach w tym Dziele. Problem polega na tym, że nie zawsze potrafimy spojrzeć na tę drogę w całości i jasno stwierdzić, co Ruchem jest, a co nie. I jest kłopot, bo jak podejmować decyzję bez odpowiedniej przymiarki?

Na ratunek spieszy jednak ks. Blachnicki, który przewidział specjalny czas na taką przymiarkę – ostatni etap deuterokatechumenatu (po 2 ONŻ), czyli Wielki Post i Triduum Paschalne w formie rekolekcyjnej. Notatnik „Zawieram z Wami Przymierze”, który jest przewodnikiem po tym etapie, wymaga od uczestnika jego indywidualnego podjęcia odpowiedzialności za swoją formację. To już ja sam, a nie mój animator, muszę troszczyć się o rozwój duchowy przez codzienny Namiot Spotkania, udział w Eucharystii, odpowiednie do nich przygotowanie wieczorem poprzedniego dnia oraz podjęcie postanowień na każdy dzień. Jest to więc prawdziwy wyciąg z życia w Ruchu: rozwijam moje życie modlitewne, uczestniczę w życiu wspólnoty eucharystycznej, podejmuję metanoię, która wiąże się również ze świadectwem oraz służbą na rzecz innych. I to wszystko prowadzi do najgłębszej idei naszego charyzmatu – aby Boże Światło przenikało moje życie.

Oczywiście nie jest to łatwe. Stąd pomysł na wspomnianą już dzisiaj akcję #przymierze. Można nawet powiedzieć, że to przymiarka do przymiarki. Dzięki filmikom sprawdzam, czy zdołam odnaleźć się na tym etapie formacji. Być może łącza internetowe nie są w stanie stworzyć wspólnoty życia, ale myślę, że bez wątpienia są pomocne w utrzymaniu dyscypliny i szukaniu nowych inspiracji. Tak właśnie działał ten projekt.

Czy to oznacza, że jeśli nie odnalazłem się w tym wszystkim, czyli nie pracowałem z notatnikiem i nie oglądałem filmików, to nie ma dla mnie miejsca w Ruchu? Miejsce jest, ale tak naprawdę na to pytanie możesz odpowiedzieć tylko Ty sam. Warto się przymierzyć do przymierza.

Zdjęcie: Shoe Shop at Night on Hoi An, Vietnam (CC BY-NC 2.0) Chris Goldberg

Dodaj komentarz