Uwaga na sadzonki!

Uwaga na sadzonki!

Każdy normalny człowiek zanim zainwestuje – chce wiedzieć czy mu się to opłaci. Zanim więc posadzisz sadzonkę (do czego zachęcają pod Tamaryszkiem Basia i Wojtek we wcześniejszych postach) – posłuchaj o tym, co Ci może grozić jeśli się na serio weźmiesz za jej pielęgnowanie!

*

Bo na końcu tej drogi może być dobra i rzetelna miłość – o czym opowiadają Baśka z Wojtkiem. Ale na końcu tej drogi może też być długa i rzetelna przyjaźń. Ja tak mam z Basią – znamy się od… hm, jakby to oględnie ująć… od zawsze 🙂

Początki były łatwe – pełne wzajemnej ekscytacji. Poznajemy się, jest w tym trochę wyzwania i jest w tym coś z tajemnicy. Pyszna przygoda! Tysiące wspólnych spraw – oazowych, klasowych, sercowych. Ot, dziewczyńskie rzeczy. Myślę, że i mnie i Ją niewiele to wtedy kosztowało – każda z nas czuła się obdarowana. Pielęgnowanie sadzonki było łatwe.

Potem świat każdej z nas zaczął się zmieniać – wybrałyśmy różne studia, różnych znajomych. Pojawił się też Wojtek. I zaczęły się schody 🙂 Czasu zrobiło się jakby mniej i przyjaźń zaczęła przegrywać z każdą kolejną nowością. Uprawa naszej sadzonki stała się trudem – wymagała sporego wysiłku. Wykradania czasu, wyjaśnienia, że czujemy się mniej lub bardziej zauważane przez siebie. Dużo to wymagało samozaparcia i jeszcze więcej cierpliwości i kiedy wydawało się, że wszystko zostało „obgadane”, pojawiły się dzieci 🙂

Co się działo z naszą sadzonką? Otóż wtedy przyszedł czas prawdziwego testu czym jest i z czego czerpie. Nie było już na nią czasu, ani nie pozostało zbyt wiele przestrzeni. Życia każdej z nas wydawały się zmierzać w różnych kierunkach. Dzieci zajmowały 100% uwagi i jakiegokolwiek wspólnego czasu, który udało się wygospodarować.

Śmiejecie się, ale to naprawdę trudny moment, gdy przez wiele lat wspólna opowieść dotyczy nie Ciebie, nie Twoich potrzeb czy pragnień, a kataru małych nosów czy kolejnych ich, jakże spektakularnych, umiejętności. Łatwo wtedy stracić chęć by pielęgnować sadzonkę i pojawia się pytanie, jakiego nawozu jej dostarczyć.

Ostatnio – po 12 latach – usłyszałam: spotkajmy się tylko we dwie!  Niedowierzanie i wielka ulga, że może już przyszedł znowu czas, by zacząć inaczej pielęgnować naszą przyjaźń. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że ten czas nie był żadną poczekalnią i teraz dopiero widzę, co udało się przez te wszystkie lata wyhodować. Rzadko używam dużych słów, ale czasem można sobie pozwolić na krótkie sentymentalne powiedzenie: to jest prawdziwa, piękna i wybujała przyjaźń. Zrodziła się z czasu, cierpliwości i bożych korzeni.

Więc Was przestrzegam – jeśli nie chcecie zbierać wielkich owoców, których znaczenia może jeszcze nie rozumiecie, ani nie jesteście ich w stanie udźwignąć – nie inwestujcie w sadzonki 🙂 Jeśli jednak interesuje Was coś trwałego, coś na zawsze, jakaś przestrzeń bliskości, w której się rozwiniecie jako ludzie – to bardzo proszę sadzonki są dla Was 🙂

 

Jeszcze inne ziarna padły na glebę urodzajną i wydały plon dorodny i obfity: jedno trzydziestokrotny, inne sześćdziesięciokrotny, a jeszcze inne stokrotny.

Mk 4,20

Zdjęcie: Big Fish (CC BY-NC 2.0) Vincent Ferron

1 Komentarz

  1. Jan Sędek · 6 maja 2016 Odpowiedz

    https://youtu.be/LzBJDo6VCYQ?list=PLWlGtzTkWUGpzj1S4XhNYgngvL7DgoniH

    Zachęcamy do oglądania! 🙂

    P.S. Dzięki, Magdo, za piękny wpis!

Dodaj komentarz