Ks. Bartłomiej Kopeć

Wolność

Impreza rozkręcała się na dobre. Gwar wesołych rozmów niemal zagłuszał dźwięki tanecznej muzyki, wydobywającej się z głośników. Zresztą bez zbytniej szkody dla imprezy – na parkiecie nieśmiało podrygiwały tylko dwie dziewczyny. Reszta skupiała się przy stole, obficie zastawionym butelkami, co chwila wznosząc coraz bardziej absurdalnie brzmiące toasty:

– Za Ruską flotę!

– Do dna!! – Odpowiedziało gromkim chórem towarzystwo.

– A ty nie pijesz?! – Lekko podchmielony chłopak zaczepił Tomka.

– Nie, dzięki. – Odpowiedział spokojnie, pociągając łyk coli.

– A co, nie możesz?! – Ton był wyraźnie zaczepny i oczy pozostałych zwróciły się w stronę atakowanego, ciekawe jego reakcji.

– Mogę. – Wciąż niewzruszenie odpowiedział Tomek.

– No to czemu z nami nie pijesz? – Adwersarz nie dawał za wygraną, patrząc podejrzliwie na swoją ofiarę.

– Ja po prostu nie muszę. – Zamknął temat Tomek i uśmiechnął się do wszystkich promieniście. Po czym spokojnie pociągnął kolejny łyk ze swojej szklanki z colą.

Zdjęcie: Disco (CC BY-NC-ND 2.0) PTGreg

1 komentarz

  1. Chwała Tomkowi za odwagę bycia wolnym. Ale ksiądz Blachnicki poprzeczkę ustawia jeszcze wyżej – wyzwalać!
    ” Jeśli chcę kogoś podnieść to muszę najpierw się schylić, muszę być tam gdzie on jest, muszę stanąć obok niego, na tym samym fundamencie, a potem mogę go podnieść, podnoszą się razem z nim.”

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.