Wsparcie

Wsparcie

„Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!” (Mt 14, 27)

Młody niedźwiadek przeskakiwał zwinnie z kamienia na kamień. Pierwszy raz wybrał się w drogę zupełnie sam. Świat był taki ekscytujący i wszystko zachwycało – kamień o niezwykłym kształcie, przelatujący motylek, podrywające się do lotu ptaki.

Nagle zza jednej ze skał wyszły trzy wilki i zaczęły zbliżać się do niedźwiadka, groźnie szczerząc kły. Maluch przestraszył się nie na żarty! Wiedział, że grozi mu wielkie niebezpieczeństwo. Ucieczka nie wchodziła w grę – przeciwnicy byli wielcy i szybcy. Momentalnie by go dogonili. I wtedy przypomniał sobie, co w takiej sytuacji robił jego tata. Zebrał się w sobie, stanął mocno na szeroko rozstawionych łapach i zaryczał! Ale żałosne mruknięcie wzbudziło w wilkach tylko pogardliwy śmiech. Panika zaczęła wstępować w serce niedźwiadka. Jednak resztkami swojej dziecięcej odwagi uniósł w górę łeb i spróbował ponownie. Potężny niedźwiedzi ryk przeszył powietrze niczym grom, wstrząsając okolicznymi drzewami! Trójka napastników strwożona skuliła się w sobie, przyciskając brzuchy do leśnego poszycia. Młody niedźwiadek stał osłupiony tym co się stało, gdy nad nim pojawił się olbrzymi futrzany tors jego ojca. Stanął on na szeroko rozstawionych tylnych łapach tuż za swoim synkiem, górując nad otoczeniem.

Nigdy nie spuścił go z oczu. Cały czas dyskretnie obserwował niedźwiadka, ciekawy jak zachowa się w obliczu niebezpieczeństwa, w każdej chwili gotowy do interwencji.

Zdjęcie (modyfikowane/cropped): Grizzly Bear (CC BY-NC 2.0) Garret Voight

Dodaj komentarz