Wyścig

Wyścig

Początek tygodnia. Godzina niemiłosiernie wczesna. Szarówka. Powietrze jest raczej rześkie, żeby nie powiedzieć zimne. Dwóch mężczyzn idzie obok siebie ciasnymi uliczkami Jerozolimy. Jeszcze nie jest tłoczno. Panuje cisza. Jakaś dziwna jest ta cisza.

Z początku ich kroki są zdecydowane, ale nie tak spieszne, jak chciałyby ich serca. Męska duma nie pozwala przecież okazywać wiary w „czczą gadaninę” kobiety.

Za nimi kolejny zakręt, a tempo rośnie z każdą sekundą. Nie rozmawiają ze sobą. Daje się wyczuć między nimi pewne napięcie. Nie chodzi o to, że są pokłóceni – po prostu obaj mielą w sobie masę emocji, wspomnień i faktów. Strach? niepewność? złość? zawód? ciekawość? …nadzieja?

„Co ona mówiła?” – „Zabrali Go”? Chyba sami nie zauważyli, jak ich chód, coraz spieszniejszy, przechodzi w bieg. Najpierw trucht, a potem sprint. To już nie jest przechadzka dwóch wspólników. To prawdziwy wyścig. Choć trudno zaliczyć go do klasycznej rywalizacji, bo nie chodzi o pokonanie przeciwnika, tylko dotarcie do mety. Jest to gonitwa za życiem. Zawody, w których do wygrania jest Życie.

Młodość wygrywa. Ten młodszy przybiega pierwszy, ale waha się – nie wchodzi do środka. Zaraz za nim zdyszany przybiega drugi. On widział więcej, dlatego bez namysłu wparowuje do wnętrza groty i pociąga za sobą młodego.

Po chwili wychodzą. Są skołowani. W ich głowach jest jeszcze więcej myśli. I do tego jeszcze te fragmenty psalmów, które przypominają się w najmniej odpowiednim momencie. „… nie dozwolisz, by wierny Tobie zaznał grobu. Ukażesz mi ścieżkę życia…”.

Widać już słońce. Ciepłe promienie delikatnie nagrzewają zziębnięte ciało. Przyszła też ta kobieta. Wciąż płacze. Mężczyźni odchodzą. Wracają tam, skąd przybiegli. Jeszcze nie rozumieją. W sercach mają jeszcze wiele niepewności – o wczoraj, o dziś, o jutro. Jednak coś się zmieniło. Co takiego?

Narodziła się wiara.

 

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. (J 20, 3-4)

 

Tym, którzy razem z nami przychodzą, aby usiąść pod tamaryszkiem i choć przez chwilę zadumać się również nad tajemnicą wielkanocnego poranka, życzę wyjścia z domu i biegu do pustego grobu, który dziś jest faktem.
Jezus i tak zmartwychwstał, więc dalsze życzenia i tak byłyby zbyt blade, aby warto je było tu zamieszczać.

Zdjęcie: Road to… (CC BY-NC 2.0) Jerry Worster

Dodaj komentarz