Zwierciadło

Zwierciadło

Król Orden uchodził za władcę silnego i zdecydowanego. Rządził państwem mocną ręką od wielu już lat. Podczas licznych prowadzonych przez siebie bitew sam dobywał miecza i prowadził ludzi ku zwycięstwu. Teraz jednak zbliżał się do kresu swego życia i miał poważny problem – nie posiadał potomka.

Postanowił więc, że jeszcze przed śmiercią wyznaczy następcę spośród swoich dworzan. Pragnął jednak, aby przyszły król dorównywał mu męstwem. Wielokrotnie słuchał przechwałek rycerzy. Opowiadali o wielkich czynach, jakich to dokonali, zatrważających przygodach, w jakich brali udział i nieprzeliczonych zastępach, uciekających przed nimi wrogów. Ale stary, doświadczony król niespecjalnie dawał tym opowieściom wiarę. Chciał być pewnym, że oddaje swoje królestwo w ręce najdzielniejszego ze swych ludzi, który nie zmarnuje jego dziedzictwa. Ten dylemat spędzał mu sen z powiek.

Pewnego dnia na dworze pojawił się nieznany mag.

– Królu, oto rozwiązanie twoich problemów – przemówił ukazując duży, przykryty ciemną zasłoną przedmiot. Władca poruszył się na swoim tronie wyraźnie zainteresowany.

– A cóż to takiego? – zapytał.

– Mężny i waleczny królu, oto magiczne zwierciadło. – Mag podniósł głos tak, aby wszyscy w sali tronowej mogli go usłyszeć. – Ukazuje rzeczy straszne i tylko najmężniejszy z ludzi będzie w stanie wytrzymać spojrzenie w jego głębiny.

Król rozejrzał się po zebranych. – Zaraz sprawdzimy, ile warte są te twoje sztuczki. Itan! – Wskazał trzymanym przez siebie berłem na rosłego mężczyznę w lśniącej zbroi. – Wielokrotnie opowiadałeś nam o swojej niezwykłej odwadze. Podejdź do lustra i zobacz, co siedzi w środku.

Młodzieniec wykonał nonszalancki ukłon w stronę władcy i zdecydowanym krokiem podszedł do ustawionego pod ścianą przedmiotu. Jednym ruchem ściągnął zasłonę i spojrzał w zwierciadło. Wtem jego twarz pobladła, oczy rozszerzyły się niczym dwa spodki a usta zaczęły bełkotać coś niezrozumiale. Cała sala zamilkła i nagłą ciszę mącił jedynie szczęk trzęsącej się zbroi stojącego przed lustrem śmiałka. Ale i to nie trwało długo, bo nagle Itan odwrócił się na pięcie i wybiegł z pomieszczenia jak poparzony! Wszyscy z niepokojem patrzyli na dziwny przedmiot pod ścianą.

– Gregor! – Rozległ się głos króla. – Jesteś doświadczonym wojownikiem i niejedno już w życiu widziałeś. Podejdź do tego przeklętego zwierciadła i zobacz, przed czym tak zwiewał ten niewydarzony młodzik.

Starszawy rycerz z siwiejącą już brodą dostojnie ukłonił się przed monarchą i zdecydowanym, aczkolwiek niespiesznym krokiem podszedł do lustra. Gdy spojrzał do środka, jego oczy zaszkliły się i po policzkach ciurkiem popłynęły łzy. Po chwili opadł na kolana i ukrył twarz w wielkich silnych dłoniach, spod których zaczął dobiegać stłumiony szloch.

Sytuacja powtórzyła się jeszcze kilkukrotnie, a kolejni wyznaczani śmiałkowie podchodzili do tajemniczego zwierciadła z coraz mniejszą pewnością. Nikt jednak nie sprostał próbie.

W końcu król zwrócił się do maga. – Okazuje się, że otaczają mnie sami tchórze! Powiedz mi jednak, co za straszydło znajduje się w środku, że nikt nie może znieść nawet jego widoku?

Mag uśmiechnął się lekko – O wielki królu! Przedmiot, który widzisz jest Zwierciadłem Prawdy. Każdy, kto do niego zajrzy, widzi siebie takim, jakim jest naprawdę; bez udawania, fałszywych masek i sztucznej dzielności. Lustro pokazuje go takim, jakim jest. Jeśli chcesz, o królu, możesz sam sprawdzić. – I mag uczynił gest w stronę zwierciadła.

Dworzanie nie mogli uwierzyć własnym oczom – ich władca zadrżał! Jego wzrok uciekł od czarownika i jego przeklętego lustra. Przez chwilę błądził w zamyśleniu po marmurowej posadzce komnaty, a wszyscy zgromadzeni czekali w skupieniu.

Nagle wstał z tronu, podniósł dumnie głowę i zawołał donośnym głosem – Straż! Natychmiast zniszczyć to zwierciadło!

 

 Zdjęcie: Venetian Carnival Mask (CC BY 2.0) gnuckx

Dodaj komentarz