Życie jest jak kot wytaczający z wody arbuza…

Życie jest jak kot wytaczający z wody arbuza…

„Życie jest jak kot wytaczający z wody arbuza”

[autor nieznany]

Zza stromego pagórka wyłoniły się dwie postacie, pogrążone w ożywionej dyskusji. Dopiero po dłuższej chwili spostrzegli, że droga zaprowadziła ich na brzeg niewielkiego jeziorka. Obaj wydawali się zaskoczeni tym faktem. Jednak jeszcze większe zdumienie zaczęło malować się na ich twarzach, gdy skupiając wzrok dostrzegli, że z falującej delikatnie tafli wody wyłania się owalny kształt arbuza, toczony przez kompletnie zmoczonego kota!…

– Co to w ogóle ma znaczyć?! – oburzył się pierwszy z mężczyzn. – Jakim cudem ten arbuz znalazł się w jeziorze? I to na takim odludziu! I co tu robi ten kot?! – wydawał się być coraz bardziej zbulwersowany. Jego głos podnosił się wyraźnie z każdym wypowiadanym zdaniem. – To jakiś absurd!! Po co kot miałby toczyć arbuza?! Przecież koty nie jedzą owoców! I jeszcze wskoczył po niego do wody?!? Zupełnie bez sensu!

Kawalkada słów pełnych wzburzenia trwała jeszcze przez długi czas. Pojawiały się coraz to nowe argumenty za niedorzecznością zaistniałej sytuacji.

Drugi mężczyzna przekręcił lekko głowę, patrząc na niecodzienny obraz. Następnie podszedł spokojnie do zapracowanego zwierzątka, wziął je ostrożnie na ręce i uśmiechną się serdecznie, przeświadczony, że właśnie zyskał nowego przyjaciela. Potem pokroił soczystego arbuza kieszonkowym scyzorykiem i zjadł ze smakiem. A na końcu rozejrzał się po scenerii malowniczego jeziorka ukrytego wśród okolicznych wzgórz i westchnął:

– Wow! To naprawdę piękne miejsce.

I korzystając z ładnej pogody, zrzucił z siebie ubranie i poszedł się kąpać.

 

Są ludzie, którzy każdą sytuację będą analizować, przedyskutowywać, uzasadniając wszem i wobec jej trudność i złożoność. I w ten sposób będą zużywać swoją energię i siły, nie robiąc w rezultacie nic.

Są też tacy, którzy przyjmują życie takim, jakim jest i starają się po prostu odnaleźć w każdej zaistniałej sytuacji. I to właśnie ci dostają od życia najwięcej. I to właśnie oni, a nie ci pierwsi, są w życiu najszczęśliwsi.

 

Zdjęcie: watermelon final resized (CC BY 2.0) Philippe Put

1 Komentarz

  1. Kamil Karzyński · 7 marca 2015 Odpowiedz

    Proste, a zarazem jakże prawdziwe. Ostatnio zacząłem mniej analizować, a więcej ‚jeść arbuzów’. Trzeba po prostu działać, a nie czaić się z kwiatami.

Dodaj komentarz