Magda Szostakowska

Lud

 

Obejrzałam, mimo że byłam przed tym przestrzegana, kontrowersyjny „Kler”. Czy jest to film przeciw Bogu? Nie! Czy jest to film przeciw Kościołowi – i tak i nie! Czy jest to film przeciw księżom – tak! Czy jest to wreszcie film przeciw wiernym – ano właśnie czy jest?

*

Film nie oszczędza kapłanów, ale chłoszcze także i świeckich. Tym, co najbardziej rzuciło mi się w oczy w obejrzanym obrazie i w kontekście szerokiej dyskusji, która przetacza się przez media, jest to, że gdyby zmienić tytuł z „Kler” na „Lud” – obraz byłby równie mroczny.

W filmie główne role faktycznie należą do kapłanów, jednak partnerują im świeccy w różnych konfiguracjach. Mimo, że kapłani ci wielokrotnie popełniają różnorakie błędy czy grzechy nie widać mądrego świeckiego, który byłby gotów zaryzykować, powiedzieć: „stop, nie zgadzam się”!

Patrzyłam na świeckich w tym filmie i nie byłam w stanie utożsamić się z żadną z postaci. Jedyną osobą, która nieskutecznie opowiada się za prawdą, jest ofiara. Mogłabym więc podobnie jak wielu kapłanów komentujących film powiedzieć, że obraz jest nieprawdziwy. Jednak czuję, że nie mogę tak zrobić.

Widziałam tu obojętność, ludzkie gadanie za plecami, wreszcie współpracę z kapłanami przy takich czy innych szwindlach. Byli ludzie wybitnie zepsuci (jak mafioso biznesmen), czy dający się skorumpować (dziennikarka), ale także tylko obojętnie przytakujący (jak gospodyni).

W żaden sposób nie usprawiedliwiam zła, które jest w tym filmie pokazane. Nie chcę, by ktoś pomyślał, że obarczam winą świeckich za grzechy kapłanów. Podkreślam to, bo chce być dobrze rozumiana. Oburzają mnie pokazane tam grzechy księży. Chciałabym jednak, żebyśmy byli postrzegani jako osoby zaangażowane, prawdziwe przejęte do głębi tym, co jest nauką Jezusa. Jako wspólnota, która jest włączająca ale także ma rolę ochronną gdy widzi, że dzieje się zło.

Bolesne jest, że człowiek spoza Kościoła (tak określa się sam reżyser) zrobił taki film …że tak zobaczył Kościół – kapłanów i nas świeckich…

I nawet jeśli to tylko film – to musimy dbać, aby nie zbrakło nas w realu, gdzie naszym zadaniem jest współtworzyć Kościół – dbać o niego, kochać, szanować. Jak trzeba przytulić ale jak trzeba to postawić granicę. Zawalczyć o dobro!

3 komentarze

  1. Oto wielka tajemnica wiary – Kościół jako wspólnota pielgrzymującego ludu Bożego.
    Zbyt często, z bólem przekonuję się, że po 50 latach od Soboru nadal nie dotarł do świadomości zdecydowanej większości zarówno świeckich, jak i duchownych obraz z 4. drogowskazu.
    Nie pomógł autorytet JPII, który był gorącym zwolennikiem tego modelu, dlatego popierał eklezjalną działalność xFB. Sam Ruch przez ostatnie dziesiątki lat też nie dokonał istotnego przełomu, wręcz został zaprzęgnięty w utrzymywanie starego sytemu opartego na władzy pasterzy nad bezwzględnie posłusznymi owieczkami, co papież Franciszek nazywa wprost klerykalizmem.
    Ale jego też nie chcą słuchać, tym bardziej p. Smarzowskiego…

  2. Ciekawe spojrzenie na lud, ludzi świeckich jako bohaterów pierwszego planu również. Powiedzieć, że film nie pokazuje prawdy, to chyba nieszczerosc i nieuczciwości przeciwników tego filmu, powiedzieć, że to obraz duchowieństwa to z kolei miejscowość drugiej strony. Bo to tak jakby nakrecic film o Judaszu i powiedzieć, o tacy byli Apostołowie. Dlatego prawda to nie kwestia odczucia lecz wiedzy i doświadczenia opowiedzianych w filmie zdarzeń. Nie jest to dokument lecz fabuła, ale przeważająca większość opowiedzianych historii ma swoj pierwowzór w rzeczywistość. Ja lud nie czuję, że jest to film przeciwko mnie, ale wiem, że mnie dotyczy. Film zaprasza wręcz zmusza do rachunku sumienia, do nawracania się kapłanów i mnie ludu.

  3. Ciekawe spojrzenie na lud, ludzi świeckich jako bohaterów pierwszego planu również. Powiedzieć, że film nie pokazuje prawdy, to chyba nieszczerosc i nieuczciwości przeciwników tego filmu, powiedzieć, że to obraz duchowieństwa to z kolei nieuczciwość drugiej strony. Bo to tak jakby nakrecic film o Judaszu i powiedzieć, o tacy byli Apostołowie. Dlatego prawda to nie kwestia odczucia lecz wiedzy i doświadczenia opowiedzianych w filmie zdarzeń. Nie jest to dokument lecz fabuła, ale przeważająca większość opowiedzianych historii ma swoj pierwowzór w rzeczywistość. Ja lud nie czuję, że jest to film przeciwko mnie, ale wiem, że mnie dotyczy. Film zaprasza wręcz zmusza do rachunku sumienia, do nawracania się kapłanów i mnie ludu.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.